Uczeń- niewolnik czy osoba ciekawa świata?

Witam!
Bardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim wpisem. Naprawdę jestem szczęśliwa gdy je czytam i mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie je dodawać.
Jednocześnie chciałabym Was bardzo przeprosić za to, że od kilku dni się nie odzywałam, ale miałam bardzo dużo nauki :(. I właśnie o tym chciałabym porozmawiać.
Jestem uczennicą i coś o tym wiem. Uważam, że w szkole powinni uczy, które naprawdę przydadzą się w życiu. Dzięki którym w pewnych egzystencjalnych momentach,sytuacjach przyda nam się. Ale to czego uczą to jest totalna masakra. Uczę się dość dobrze, ale sama czasem nie rozumiem po co mi to i kiedy tego użyje. Chociażby taka biologia. Ciekawa jestem na co przyda mi się wiedzieć co to jest układ limfatyczny lub z polskiego typy zdań współrzędnie złożonych. Już wiem przecież jak z kimś rozmawiam to zastanawiam się czy właśnie teraz wypowiedziałam zdanie współrzędnie złożone łącznie. No chyb nie…. Ważne chyba żebym umiała się dobrze wypowiadać w ojczystym języku czy dobrze pisać.
Nie mówię żeby w szkole nie było biologii, fizyki czy innych przedmiotów ścisłych. Ale żeby nauczyciele uczyli rzeczy najważniejszych na przykład: układ pokarmowy, objawy chorób różnego rodzaju. Albo żeby tak „szczegółowo” uczyć się przedmiotu, który będzie podstawą przyszłego zawodu.
A tak naprawdę w szkole uczą różnych rzeczy, który przeciętny człowiek nie wie już po roku gdy nie jest to utrwalane. Ja sama nie pamiętam nic co było rok temu, ale z angielskiego (do którego się przykładam bo bardzo chciałabym go umieć perfekcyjnie i wiem że kiedyś mi się przyda) pamiętam bardzo dużo rzeczy.
A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że nauczyciel nie liczy się ze zdaniem uczniów. „Lecą” z tematami „Bo nie wyrobią się z materiałem”. To znaczy, że program jest ważniejszy niż to żeby coś uczniom w głowach zostało. Angielski zapamiętuje dobrze jeszcze dlatego, że jest powtarzany a jak oni tyle tematów na raz każą się nauczyć i jeszcze tego nie powtarzają to ja żadnemu dziecku się nie dziwie, że po szkole nic nie pamięta.
A wy co myślicie? Swoje zdanie napiszcie w komentarzach :)
THE DUFF

4 comments

  1. ~Tweety · Styczeń 13, 2016

    Na początku ja tez chciałam przeprosić za nieobecność. Więc przepraszam i mogę przechodzić do komentowania. ;) Z większości przedmiotów i tak nic nie umiem, tylko się modlę, żeby mnie facetka do tablicy nie wzięła. Albo rysuję po książkach, bo mnie ten temat kompletnie nie obchodzi i nie interesuje. A jednak mam szczęście, ponieważ należę do takich uczniów, co słyszą i zapamiętują, więc nie muszę się dużo uczyć. :D Nawet jak na lekcji zajmuję się czymś innym. Na sprawdzianach w większości żyję ze ściąg, więc na pewno nie świecę przykładem.;)

    • theduff · Styczeń 13, 2016

      Ja zawsze muszę coś powtórzyć. Zazdro max Xd :*

  2. ~oNyks · Styczeń 13, 2016

    Moim zdaniem to nie wina nauczycieli, że „lecą z programem”. Na każdym kroku są kontrolowani, czy realizują program (z którego potem są egzaminy na koniec szkoły). Nawet jeśli nauczyciel by się wyłamał z tego schematu to niektórzy rodzice mogliby zacząć się burzyć, że materiał nie jest realizowany i ich dzieci nie otrzymują należytego wykształcenia. A na dodatek, pod koniec szkoły jest egzamin – skąd wiesz, czy nie zapytają cię akurat o układ limfatyczny i ten jeden punkt nie zadecyduje o przyjęciu cię do wymarzonej szkoły? Nauczyciele mają po prostu odgórnie narzucony obowiązek zrealizowania programu (inną kwestią jest, że tylko niektórzy potrafią zainteresować uczniów nawet najnudniejszym tematem. Wielu nie ma aż takiego talentu do nauczania).

    Moim zdaniem konieczność uczenia się wielu przedmiotów, nawet tych, które uważasz za mało przydatne, jest potrzebna. Sama na początku gimnazjum chciałam związać swoje życie zawodowe z przedmiotami humanistycznymi. Gdybym wtedy miała możliwość ze zrezygnowania z przedmiotów ścisłych (bo po co one humaniście?), nie miałabym już możliwości zmiany. A w liceum zmieniłam zdanie – stwierdziłam, że o wiele lepiej realizuję się własnie w przedmiotach ścisłych i rozwiązywanie zadań z matematyki sprawia mi o wiele więcej satysfakcji niż analizowanie kolejnego wiersza.
    Gimnazjum i początek liceum to okres odkrywania swoich pasji. Nawet jeśli masz nawał nauki, to być może na kolejnej lekcji biologii, słuchając o układzie limfatycznym, olśni Cię i stwierdzisz, że chcesz zostać chirurgiem ;). Czasem pozornie nieistotny strzęp wiedzy zupełnie odmienia plany życiowe.

    • theduff · Styczeń 13, 2016

      Mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie. Dziękuje za komentarz :*