Gdy są takie dni…… :(

Witam!
Na samym początku chciałabym podziękować osobom, które dodają komentarze. Mimo tego,że czasem jest mi smutno,że jest tylko jeden komentarz pod wpisem to pociesza mnie fakt, że jest Was więcej ale nie dajecie o sobie „znać”.
DZIĘKUJE :*
Dziś poruszę dość smętny temat ponieważ mój dzisiejszy nastrój nie pozwala mi napisać nic lepszego. I od razu przepraszam, że taki dzisiaj wpis, ale po prostu chciałabym abyście mi coś, naprawdę cokolwiek doradziły.
W życiu każdego człowieka bywają takie dni i sytuacje, że chcielibyśmy żeby nas nie było lub przeżyć ten dzień i pójść pod kołderkę i myśleć,płakać czy nawet spać. Mimo tego,że staram się żyć tak aby codziennie mieć na twarzy uśmiech, to i mnie dopadł jeden z takich dni. To zarazem smutne i dziwne, że dobry dzień może zepsuć jedna osoba.
W tym wieku nie oczekuję od życia wielkiej miłości tylko bliskości osoby innej niż twoja BFF. A w moim scenariuszu na razie zapisane jest zauroczenie bez wzajemności. Może ma mnie to do czegoś przygotować? Teraz nie umiem tego wyjaśnić, ale może kiedyś się dowiem.
Niby słuchaliśmy razem muzyki,pisaliśmy,rozmawialiśmy, przytulamy się na pożegnanie i powitanie i wiem, że jestem dobrą koleżanką a może nawet przyjaciółką ale niestety mi to nie wystarcza. I wszystko szłoby w dobrym kierunku gdyby nie „ta druga”. Oni też się przyjaźnią ale zachowują się tak jakby było między nimi coś więcej, przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem jak nazwać to co do niego czuje ale mam odpowiedni cytat z mojej ulubionej książki: „Zakochiwać się. Szukałeś słowa mocniejszego od lubić ale słabego od kochać. Oto ono”. I dlatego nie wiem czy mam spróbować się „odkochać”, próbować walczyć czy cierpliwie czekać? AAA i jeszcze zapomniałam dodać, że przyłapuje go jak czasem na mnie zerka, on zaprosił mnie to słuchania muzyki i tańca. Ale być może tak każdą?
To nie jest pierwszy przypadek, można powiedzieć, że w przeszłości się od nich roiło.Może przygotowywuje mnie to do przyszłego poszukiwania tego jedynego? Mimo wszystko staram się myśleć racjonalnie. Zabije się. Skocze z chodnika lub progu :) :) Ale tak na serio jest mi bardzo smutno. Nawet gdybym to wszystko sobie ubzdurała to chwile spędzone z nim jako z przyjacielem były najlepszymi chwilami w moim życiu.
A Wy co mi doradzacie? Może chcecie opowiedzieć podobną historię? Napiszcie w komentarzach. Jeszcze raz bardzo przepraszam za taki temat. Mam nadzieję, że się nie gniewacie :)
THE DUFF

2 comments

  1. ~Tweety · Styczeń 5, 2016

    Hej, fajna notka. Ja też miałam podobnie, ale o tym pisałam już w którymś poprzednim komentarzu. Może spróbuj delikatnie walczyć? Zależy, jak bardzo Ci na nim zależy. :D A do skoków z progu- możesz również skoczyć z dywanu, pociąć się mydłem i powiesić na własnej ręce.XD Ale tak na poważnie- spróbuj o niego zawalczyć, postaraj się. No a jak wybierze inną- to pamiętaj- jego strata. Ale może też się zdarzyć, że wejdzie jeszcze trzecia- „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” co nie? Nie odpisałam od razu, bo miałam gości. Wybacz. Pozdrawiam!:*

    • theduff · Styczeń 5, 2016

      Jesteś kochana :* Pamiętam to było o tym przyjacielu, z którym znacie się od dzieciństwa tak? Nic się nie stało :* :) POZDRAWIAM :*