Perełki mojego dzieciństwa #1

Witam!
Dzisiaj ruszamy z serią „Perełki mojego dzieciństwa” Xd
To może zacznę od tego, że moje dzieciństwo było udane. Mimo tego, że nie miałam i nie mam rodzeństwa, a oboje rodziców pracowało. Miałam za to sąsiadkę, która mogła mnie znienawidzić każdego dnia kiedy była bardzo ładna pogoda.
A dlaczego? Dowiecie się za chwilę.
Gdy byłam dzieckiem, mieszkałam wraz z rodzicami u babci, dzieliliśmy jeden pokój.Jak już wspominałam moja mama pracowała.Była ekspedientką i musiała wstawać bardzo wcześnie rano. A ja, że nad ranem miałam lekki sen ( bo tak to mam mega twardy nikt mnie nie obudzi xD) budziłam się z nią. Zazwyczaj było to jakoś przed 6 rano więc no… Byłam rannym ptaszkiem :D
Ona mieszkała obok mnie, dzielił nas płot. Ona tak samo jak ja swój dom dzieliła z dziadkami i jej „część domu” znajdowała się na drugim piętrze
. Mała ja nie chciałam tracić czasu i podchodziłam pod jej balkon koło 7 albo wcześniej.
Darłam (przepraszam za wyrażenie) się w niebo głosy. Krzyczałam jej imię, żeby zeszła się bawić ze mną. XD I tak dzień w dzień.
A jak już dawałam jej pospać to szłam albo do cioci, bawić się w moim namiocie ( który również przeze mnie został zepsuty xD)
Ale zawsze pamiętam jak lubiłam wyjść na dwór i na moich malutkich stopkach czuć rosę. Albo przez mój nosek to czyste powietrze.
Potem pamiętam, zawsze chodziłam z nią na lody. Nie wiem czy znacie lody o nazwie „Świderki”? Miały kolor czerwony, zielony, żółty i chyba czekoladowy. I pamiętam ja zawsze, ale to zawsze brałam zielony, był taki pyszny :*, a ona żółty ja nigdy go nie chciałam bo jak to mówiłam „:
-”Ja go nie lubię, smakuję jak kupa muchy”
Chociaż się przyznam ze kupy muchy nigdy nie próbowałam.
Albo zawsze zrywałam jabłka z ogródka, ale nigdy nie jadłam bo … w sumie nie wiem xd ale nie jadłam.
Pamiętam takie dni jak mama do pracy szła i babcia czesała mi takiego długiego warkocza i robiła mleko z płatkami. Jej oponki były najlepsze na świecie, nikt nigdy przenigdy nie zrobi lepszych. Niestety babcia podupadła na zdrowiu i no … :(
To może na tyle , jeżeli chcecie żeby coś takiego dalej było pisane to napiszcie w komentarzach a jeśli nie chcecie to tez napiszcie w komentarzach. A także czekam na Wasz historie. Już nie mogę się doczekać kiedy będę je czytać :*
THE DUFF

One comment

  1. ~Tweety · Luty 20, 2016

    Hehe. Biedna sąsiadka. XD Ja chyba do 3 roku życia mieszkałam w bloku, a dopiero potem z rodzicami przeprowadziliśmy się do dziadków. Mama wtedy pracowała w jakimś urzędzie i też wstawała na 6, a ja tak samo jak ty (chociaż sen miałam (i mamXD) lekki całą noc) wstawałam razem z nią. Ale, że mi nikt nigdy nie pozwalał wychodzić (po za tym nie miałam do kogo, choć za płotem mieszkała 1 koleżanka, a na przeciwko druga) to leżałam w łóżku i czytałam. Moje ulubione zajęcie ever- forever. :D Dalej budzę się koło 6. Z przyzwyczajenia. XD A co do koleżanki zza płotu, to często jej w domu nie było. A naszą ulubioną zabawą było robienie mikstur i zupek. Takich no wiesz, ze ślimaków, winogron, trawy, kamieni, ziemi itp. Co tam jeszcze mój kuzyn znalazł. On był takim naszym służącym-robotem, a my czarownicami. Albo wymieniałyśmy się takimi małymi książeczkami dla dzieci Grzegorza Kasdepke o „Detektywie Pozytywce”. I to wszystko przez płot. :D Albo ja do niej przez płot przechodziłam z małą pomocą taty, albo ona z małą pomocą mojego taty. Bo jej tata zmarł. Nie wiem na co i kiedy, ale jak była mała. I takim to, negatywnym akcentem kończymy tą historię.
    P.S. Nie ma to jak dawać 2 nawiasy w jednym XD XD